Nasza strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb, więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności.

Dlaczego Upalam?


Nasz portal nosi nazwę Upalam.pl, gdyż „upalać” znaczy tyle co „prowadzić sportowo lub po prostu dynamicznie”. Słowo to ma też pewien podtekst - „korzystać z każdej okazji do trenowania jazdy”. Wynika on z drugiego, typowo rajdowego, znaczenia wyrazu „upalać”, czyli „przeprowadzać nielegalne zapoznanie z trasą”.

„Oo, nielegala, jadę nielegala, kto nie frajer- upalaa!”- brzmi fragment piosenki zespołu Bracia Soprano. O tym, jaką przewagę może dać kierowcy i pilotowi nieregulaminowy trening na trasie rajdu, można przeczytać m.in. na blogu Przemysława Zawady (https://przemekzawada.com/2017/11/06/kto-nie-frajer-upala/). Ci, którzy od dawna śledzą RSMP, mogą pamiętać, że w informacjach przed Rajdem Kormoran z 2003 r. znalazła się wzmianka o sędziach, którzy nawet nocą starali się zapobiegać nielegalnym zapoznaniom z trasą (https://bit.ly/3lASYTN). A przecież nie były to ani pierwsze, ani ostatnie zawody, przy okazji których poruszano ten problem.
Trochę zabawnie, a trochę przerażająco brzmią oskarżenia Tomasza Kuchara z wywiadu dla RMF FM w 2014 roku
„Wiele razy widziałem moich kolegów z doczepionymi wąsami, w perukach, kapeluszach, z wędkami na dachu udających turystów, a tak naprawdę zapoznających się z trasą.
Zdjęcie można im zrobić, ale często jest problem z udowodnieniem winy. Każdy próbuje się wymigać, pytając kiedy było zrobione zdjęcie, że to fotomontaż, inny powie, że jedzie na działkę”.
Regulaminy rajdów i wyścigów górskich zawierają termin „nielegalne zapoznanie z trasą” lub jego synonimy. Skąd wziął się slangowy zamiennik i jak długo funkcjonuje w polszczyźnie? W dyskusjach kibiców rajdowych można go spotkać od co najmniej kilkunastu lat. Pochodzący z 2006 roku wątek na forum Autoklub.pl (obecnie polska edycja Motorsport.com), poświęcony 33 Rajdowi Warszawskiemu porusza problemy „nielegali”, ale i półzawodowego charakteru polskiego motorsportu.

„Psz” pisze:
„A mnie zastanawia to, KIEDY oni upalają, przecież rajd i tak trwa dla zawodników 5 dni. Chyba bardzo ciężko wygospodarować sobie jeszcze dodatkowy czas żeby pojechać na drugi koniec Polski i upalać...
A z drugiej strony, jak w czwartek objeżdżałem OESy Warszawskiego, to na sam dźwięk silnika samochodu ludzie, bez oglądania się, od razu z przestrachu skakali w krzaczory... I nie tylko przed Warszawskim tak było...”

„Ciapulek” odpowiada:
„Ciężko, to jest komuś, kto ma normalnego przełożonego nad sobą. A nasi czołowi kierownicy są albo najważniejsi w swoich miejscach pracy, albo pracują u tatusiów. Gorzej z pilotami. Ale to najwyżej kierowca opłaci przełożonemu pilota znalezienie zastępstwa. Biedni nie są”.

À propos życia zawodowego- istnieje taka profesja jak „upalacz”, ale … chyba nie warto o niej marzyć. Nie jest, niestety, związana z ostrą jazdą. W ogłoszeniach rekrutacyjnych wśród zadań wykonywanych na takim stanowisku wymienia się „upalanie nadlewów palnikiem gazowym” czy „upalanie układów zasilania odlewów zgodnie z instrukcją technologiczną”.
„Upalić-upalać” (tak ważnej dla polskiego motorsportu formy niedokonanej nie oddzielono tu od dokonanej), według PWN-owskiego Słownika Języka Polskiego, to «nadpalić coś z brzegu, przy końcu czegoś» lub «nadać czemuś odpowiedni kolor, zapach itp. przez prażenie».

• Skąd zatem wziął się zwyczaj nazywania nieregulaminowych treningów rajdowych „upalaniem”?
Pierwsi rajdowi użytkownicy tego słowa mogli mieć na myśli przedwczesny „ogień na tłoki” lub „nadpalanie z brzegu” opon, które prawdziwie wysokich temperatur powinny doświadczyć dopiero na rajdzie.
• … i jak wyraz „upalać” rozszerzył swoje znaczenie i stał się polskim odpowiednikiem angielskiego „spirited driving”?
Skutecznie. Według „Słowniczka rajdowego” Automobilklubu Ślązak (https://arsamkslazak.wixsite.com/rajd/blank-z53t5 ) „upalać - w odniesieniu do samochodu, znaczy ostro jeździć, trenować”.
Rozumienie to rozlało się na różne odmiany motoryzacyjnej pasji. Przykładowo, w „Słowniczku terenowym” portalu Autokult (https://autokult.pl/14040,slowniczek-terenowy-upalanie ) „upalanie” opisane jest jako „intensywna, często agresywna jazda w terenie”. 

Ale jak to się stało?
Cóż. Całkiem możliwe, że odpowiadają za to dziennikarze motoryzacyjni. Próby pełnego wykorzystania możliwości testowanych pojazdów, prowadzone gdzieś na uboczu, ale jednak w ruchu ulicznym mogły im się skojarzyć z łamaniem przepisów przez rajdowców. Następnym krokiem było określanie mianem „upalania” każdej agresywniejszej jazdy, w tym całkowicie legalnych treningów na torze. Tę ewolucję słowa „upalać” chcielibyśmy pogłębić. Niech UPALAM.PL kojarzy się z korzystaniem z każdej okazji, by rozwijać się jako kierowca. Zamiast nielegalnych zapoznań z trasą - inteligentny trening. Żeby inteligentnie trenować, trzeba zdobyć wiedzę. Konkretnie przeanalizować, jak stać się szybszymi dzięki simracingowi. Rozpoznać gdzie i z kim ćwiczyć jazdę. Zbadać, co zyskują profesjonalni rajdowcy dzięki współpracy z trenerami mentalnymi i dzięki biofeedbackowi.

A jak „upalanie” wygląda w innych językach? Pierwszym odpowiednikiem, jaki może przyjść do głowy czytelnikom zagranicznych pism i portali jest „spirited driving” (https://www.urbandictionary.com/define.php?term=spirited%20driving ). W języku włoskim synonimem tego wyrażenia będzie „guida grintosa”, przy czym „grintoso/a” znaczy „dzielny, agresywny”. Język francuski zna wiele wyrażeń od „conduire vivement” (jeździć żywo) i „conduite vive” („żywe”, w sensie „żwawe”, prowadzenie), poprzez oczywiste „conduite dynamique” i „conduite sportive” (jazda dynamiczna, sportowa) po „conduite fougueuse”, które da się przetłumaczyć jako „jazda porywcza” lub wręcz „jazda ognista” (a zatem najbliżej „upalania”). Dwa niemieckie słowa oznaczające styl jazdy- Fahrstil i Fahrweise, łączą się z przymiotnikami „beherzt”, „couragiert” (oba znaczą tyle co „odważny”) i „temperamentvoll” („pełen temperamentu”). 

Językoznawcy mówią o tendencji do ekonomizacji języka, czyli do zmieszczenia maksimum treści w jak najprostszej formie. W tym kontekście wyraz „upalać” stanowi skarb polszczyzny. Jedno krótkie słowo zamiast „dynamicznego prowadzenia” czy „odważnej jazdy”. Z „upalaniem” i „upalaczem” rywalizować mogą tylko australijskie „hooning” i „hoon”, rozsławione przez Kena Blocka nadającego sobie przydomek „Hoonigan”.
Ale czy „hoon” to godny rywal, skoro jako rzeczownik może oznaczać prostaka, a jedna z definicji czasownika „to hoon” brzmi „to act loutishly”, czyli „zachowywać się haniebnie”?
No, nie. Słowo „Upalać” to naprawdę skarb języka polskiego. Zatem upalajmy. 

Dołącz do nas 😊
dodany
04.08.2021
przez
A57SC
Aktualności / Artykuły
rodzaj
Bez kategorii
kategoria
0 ma w schowku
wyświetleń: 7176

Dodane wcześniej